Jak w praktyce policzyć dochody i koszty bez oszukiwania samego siebie

Jak w praktyce policzyć dochody i koszty bez oszukiwania samego siebie

Każdy zna uczucie, gdy pod koniec miesiąca zostaje więcej dni niż pieniędzy. Sprawdzasz konto i zastanawiasz się, gdzie się podziały wszystkie te złotówki. Problem często nie leży w tym, że za mało zarabiasz. Problem w tym, że nie wiesz dokładnie, ile naprawdę masz i ile naprawdę wydajesz. Dobra wiadomość? Policzenie tego uczciwie to pierwszy krok do odzyskania kontroli.

1. Zacznij od prawdziwych dochodów, nie od wyobrażeń

Wielu ludzi myśli o swoich zarobkach w kategoriach kwoty brutto lub tej z umowy. Ale to nie jest kwota, którą masz do dyspozycji. Liczy się to, co faktycznie wpływa na konto.

Weź wyciągi bankowe z ostatnich trzech miesięcy. Zsumuj wszystkie wpływy. Pensja netto, premie po odliczeniach, przychody z dodatkowych zleceń, zwroty podatku, alimenty, zasiłki. Podziel sumę przez trzy i otrzymasz średni miesięczny dochód.

Tomek był przekonany, że zarabia 5500 złotych miesięcznie. Gdy przejrzał wyciągi, okazało się, że jego rzeczywiste wpływy wahały się między 4800 a 5200 złotych. Premie nie były regularne, nadgodziny też nie. Jego prawdziwy średni dochód wynosił 4950 złotych.

Prosta zasada: Jeśli masz nieregularne dochody, licz na podstawie najniższego miesiąca z ostatniego półrocza. Lepiej być pozytywnie zaskoczonym niż wpaść w tarapaty.

2. Wypisz wszystkie wydatki stałe co do złotówki

Wydatki stałe to te, które pojawiają się co miesiąc w podobnej wysokości. Czynsz, rata kredytu, ubezpieczenia, abonamenty, rachunki za telefon. Te kwoty są przewidywalne i możesz je łatwo zliczyć.

Zrób listę wszystkich regularnych płatności. Nie zaokrąglaj. Jeśli czynsz wynosi 1847 złotych, napisz 1847, nie 1800. Te “drobne” różnice sumują się w ciągu roku do setek złotych. Sprawdź też płatności automatyczne i subskrypcje. Wiele osób zapomina o aplikacjach, serwisach streamingowych czy składkach, które są pobierane automatycznie.

Spróbuj tego: Przejrzyj wyciągi bankowe z ostatnich trzech miesięcy i wypisz absolutnie wszystkie płatności cykliczne. Możesz się zdziwić, ile ich jest.

3. Zmierz się z wydatkami zmiennymi

Tu zaczyna się prawdziwe wyzwanie. Wydatki zmienne to jedzenie, paliwo, rozrywka, ubrania, kosmetyki, wyjścia do restauracji. Te kwoty różnią się każdego miesiąca i łatwo je zaniżyć w głowie.

Nie zgaduj. Nie szacuj. Policz. Weź wyciągi z trzech ostatnich miesięcy i przejrzyj każdą transakcję. Pogrupuj wydatki w kategorie i zsumuj. Wynik może być zaskakujący.

Kasia była przekonana, że na jedzenie wydaje około 800 złotych miesięcznie. Po dokładnym przejrzeniu wyciągów okazało się, że średnia wynosiła 1340 złotych. Do tego dochodziły zakupy spożywcze płacone kartą męża, które wcześniej pomijała w obliczeniach.

Sztuczka behawioralna: Przez jeden miesiąc zapisuj każdy wydatek w telefonie od razu po dokonaniu transakcji. Ta świadomość sama w sobie zmienia nawyki i ujawnia prawdziwe wzorce.

4. Nie pomijaj wydatków nieregularnych

To pułapka, w którą wpada większość osób planujących budżet. Wydatki nieregularne to te, które nie pojawiają się co miesiąc, ale są przewidywalne. Ubezpieczenie samochodu płacone raz w roku. Prezenty świąteczne i urodzinowe. Przegląd techniczny. Wakacje.

Zrób listę wszystkich takich wydatków z ostatniego roku. Zsumuj je i podziel przez dwanaście. Ta kwota powinna być uwzględniona w miesięcznym budżecie jako rezerwa.

Piotr płacił 2400 złotych rocznie za ubezpieczenie samochodu. Gdy dostawał rachunek, zawsze był zaskoczony i musiał sięgać po oszczędności albo kartę kredytową. Dopiero gdy zaczął odkładać 200 złotych miesięcznie na ten cel, przestał się stresować tą płatnością.

5. Bądź brutalnie szczery o drobnych wydatkach

Kawa na mieście. Przekąska przy kasie. Aplikacja za 9,99 złotych. Pojedynczo wyglądają niewinnie. W sumie potrafią pochłonąć kilkaset złotych miesięcznie.

Nie chodzi o to, żeby rezygnować ze wszystkich przyjemności. Chodzi o świadomość. Jeśli wydajesz 15 złotych dziennie na kawę i przekąski, to 450 złotych miesięcznie. 5400 złotych rocznie. Tyle kosztuje przyzwoity urlop.

Zdecyduj świadomie, czy te wydatki są tego warte. Może są. Może kawa w drodze do pracy to twój jedyny moment relaksu. W porządku. Ale podejmij tę decyzję świadomie, znając prawdziwą cenę.

Zmiana perspektywy: Przejrzyj wydatki poniżej 50 złotych z ostatniego miesiąca. Policz, ile ich było i jaka jest suma. Ta liczba często otwiera oczy.

6. Policz bilans bez upiększeń

Teraz czas na moment prawdy. Odejmij sumę wszystkich wydatków od sumy dochodów. Wynik pokaże, czy żyjesz w ramach swoich możliwości, czy ponad stan.

Jeśli wynik jest dodatni, gratulacje. Masz przestrzeń na oszczędności lub dodatkowe cele. Jeśli wynik jest ujemny, oznacza to, że co miesiąc zadłużasz się lub zjadasz oszczędności. To nie jest osąd, to informacja. I można to zmienić.

Wiele osób w Polsce żyje z ujemnym bilansem, nawet o tym nie wiedząc. Karta kredytowa, limit na koncie i pożyczki od rodziny maskują problem. Dopiero uczciwe policzenie wszystkiego ujawnia prawdziwy obraz. To część fundamentu zarządzania finansami domowymi, bez którego żaden budżet nie zadziała.

7. Wykorzystaj wyniki do działania

Liczby same w sobie nic nie zmienią. Liczy się to, co z nimi zrobisz. Jeśli widzisz, że wydajesz za dużo na jedzenie na mieście, możesz zacząć brać lunch do pracy. Jeśli subskrypcje pochłaniają 300 złotych miesięcznie, możesz zrezygnować z tych, których nie używasz.

Nie próbuj zmieniać wszystkiego na raz. Wybierz jedną lub dwie kategorie, gdzie widzisz największy potencjał oszczędności. Wprowadź zmiany i obserwuj efekty przez miesiąc. Potem weź się za kolejne obszary.

Pomysł na bonus: Zaplanuj przegląd finansów co trzy miesiące. Wystarczy godzina raz na kwartał, żeby zaktualizować liczby i upewnić się, że plan nadal odpowiada rzeczywistości.

Zespół Wandoo świętuje

Zapisz się do naszego newslettera

Dwutygodniowe wskazówki finansowe poprawiające Twój wynik wiedzy finansowej.